Posty

Wyświetlam posty z etykietą cięcie jabłoni

Cięcie jabłoni

Obraz
 Na zachodzie kraju szaleństwo pogodowe miało miejsce w ostatnim tygodniu, a u nas na Podlasiu, cóż jak zwykle najzimniej. Ale jak mówił klasyk w "Samych swoich" Czas było przywyknąć. I tak korzystając ze słońca w sobotę ruszyliśmy z Grzechotnikiem do ogrodu, czas już najwyższy ciąć jabłonie. Bo jabłonie to najpiękniejsza rzecz jaka była na naszym rodosie. Właściwie to niewiele więcej  tam było. Jabłonie, dereń biały, aronia, wierzba iwa na pniu, wierzba haruko,  jałowiec sabiński i 2 wiśnie. Wszystko rozrośnięte, wydziczałe i zaniedbane. Z kwiatów dwie kępy floksów, i cztery kępy liliowców wiosennych i jak się latem okazało mnóstwo rudbekii wysokiej zwanej przez nas wariatką, bo mnożny się jak szalona i jest nie do wypielenia. Wracając do jabłoni, pierwszego roku nic nimi nie robiliśmy. Jak mówili sąsiedzi, i mieli racje, puściły soki i nie było już możliwości cięcia. Za to następne lata... Ile ja badyli z stamtąd wyciągnęłam, ile patyków i potężnych konarów. Mnóstwo. ...